![]() |
| Urodzinowy tort mój i P. |
Tadaaam:D Chwaliłam się wczoraj, że upiekłam tort. Tak się złożyło, że moja przyjaciółka obchodziła urodzinki wczoraj, a ja dzisiaj. Spędziłyśmy razem pół nocy, oglądałyśmy film, rozmawiałyśmy, jadłyśmy, piłyśmy - czyli tak jak powinno obchodzić się urodziny, z tym... ze byłyśmy same :P Dwie jubilatki i jeden tort... yeah! Wygląda trochę lepiej niż moje muffinki więc się nim pochwalę, a co! Nie wygląda co prawda tak wspaniale jak torty mojej koleżanki Ani jednak myślę, że nie odstraszają jak moje nieudane ciastka :D Przepisu nie podam bo torcik robiony był na zasadzie: tu się sypnie, tu coś doda i właściwie to nie pamiętam co, kiedy i w jakiej ilości dodałam. Mogę jedynie zdradzić, że zamiast typowej masy był przełożony bitą śmietaną z ananasami. Pomimo swej kaloryczności w smaku był lekki i nie za słodki więc jedząc go, nie miało się odczucia, że je się bombę kaloryczną, którą w istocie był! Trudno, w taki dzień (a właściwie dwa dni) nie powinnyśmy sobie odmawiać tego, co dobre.
![]() |
| Moje Wedlowskie Serduszko :D |
Dzisiaj odwiedziła mnie siostra i po raz drugi otrzymałam tęczowy parasol. Pierwszy zgubiłam. Pomijam już fakt, że kilka razy zostawiłam go w busie, autobusie i innych środkach transportu. Trzy razy do mnie wrócił, jednak.... Pewnego cudownego i niezwykle deszczowego dnia pozostawiłam swój jeszcze bardziej cudowny parasol w szatni na uczelni i... jak się później w domu okazało, wróciłam z jakimś cudzym, również kolorowym, ale nie swoim! No cóż. Tym razem bladego pojęcia nie mam gdzie go posiałam, więc na urodziny zażyczyłam sobie taki sam. Ten przynajmniej nie jest zepsuty i budzi ten sam optymizm. W szare i deszczowe dni, aż brakuje kolorów. W pracy jestem słońcem, to na spacerze mogę być tęczą :D I... dostałam wedlowskie serduszko! Niejednokrotnie marzyłam o tym, by takie dostać i... dostałam! Marzenia się spełniają :))






